Drzwi otwarte dla gości, a w środku rodzinne pasje - czytaj z PIK

Rodzinne fotografie p. Tadeusz Tymowicza, fot. Aleksandra Rózga

Dom to przestrzeń, która integruje rodzinę. Domownicy, kiedy opowiadają swoje historie, najczęściej wracają do własnego dzieciństwa, do czasu utraconego  – opowiada Aneta Skowron-Pepaś o „Spacerach fotograficznych”.

Aneta Pepaś-Skowron, dyrektorka dynowskiego Miejskiego Domu Kultury i Aleksandra Rózga, fotoreporterka, odwiedziły pięć dynowskich rodzin, wysłuchały opowieści o ich domach i każdy sfotografowały. „Spacery fotograficzne” są częścią projektu „Daleko do miasta: narracje o kulturze lokalnej”.

Pierwsza edycja projektu odbyła się w Dynowie trzy lata temu. Współpracowałyśmy wówczas z Joanną Bielecką-Prus, socjologiem z UMS w Lublinie. Joanna zapytała mnie o to jak żyją ludzie, jakie mają pasje. Pomyślałam wtedy, a mieszkałam w Dynowie dopiero kilka lat, że nie wiem. Zdałam sobie sprawę z tego, że ludzie chętniej zamykają się w swoich rodzinach, domach, niż pokazują się na zewnątrz. Miasteczko sprawia wrażenie uśpionego. – opowiada Aneta Skowron-Pepaś. Wtedy wymyśliłam projekt fotograficzny „Pokaż mi Dynów, a w nim siebie”. Zdjęcia robili zawodowi fotografowie, ale ludzie skupieni w grupach opowiadali o miasteczku i pokazywali to, co chcieliby, by było sfotografowane. Przygotowaliśmy wystawę, wydaliśmy katalog. – Dyrektorka MOK w Dynowie z uśmiechem przypomina sobie, jak dla młodzieży najważniejszy okazał się stadion i boisko. Seniorzy zaś pokazali ścieżkę wzdłuż Sanu i martwili się tym, że nie ma ławek, by mogli usiąść i odpocząć. – Spacery w przestrzeni publicznej stały się pretekstem do rozmów o tym, czego nam tu w miasteczku brakuje, ale też co jest dla nas ważne i co lubimy – tłumaczy.

Pomysł realizacji spacerów fotograficznych był na tyle ciekawy i dawał interesujące efekty, że MOK zorganizował drugą jego edycję.  Aneta Pepaś-Skowron chciałaby tym razem polegały one na odwiedzeniu kilku domów, by właściciele opowiedzieli o nich i o sobie. Pandemia zmieniła te zamiary. Spacery odbyły się w sposób kameralny, ale powstanie z nich wydana opowieść, którą będzie dostępna dla wszystkich chętnych.

– Historia domów jest relacją o rodzinach, o zmieniającym się życiu w miasteczku, a nie tylko o budynkach – zaznacza dyrektorka MOK. Każda wizyta to inna opowieść. Właściciele domów to pasjonaci. Dynowscy artyści (malarka i rzeźbiarz) Jola Pyś-Miklasz i Janusz Miklasz opowiedzieli o domu, który w przyszłym roku będzie miał 100 lat. Właściciele chcą wiosną urządzić „Święto domu”. Zamierzają zaprosić rodzinę, przyjaciół – jeśli będzie to możliwe. 

Tadeusz Tymowicz chciałby zachować dla wnuka starą kuźnię. Kowalem był jego dziadek, i on sam. Tradycja rodzinna zanika podobnie jak małomiasteczkowe i wiejskie kowalstwo.

Ewa Czyżowska postanowiła staremu budynkowi nadać nowe funkcje, chce w nim rozwijać swoją pasję – rękodzielnictwo. Zamierza organizować kursy, stworzyć miejsce, w którym będą mogli się spotykać inni pasjonaci.

Maria Kędzierska mieszka w domu, który wybudowali wspólnie ze zmarłym niedawno dynowskim rzeźbiarzem Bogusławem Kędzierskim. Obok stoi galeria, na podwórku odbył się w sierpniu plener rzeźbiarski, który był także częścią projektu „Daleko do miasta...”.

Najmłodszy dom stworzył Rabin Pinchas. To „Dom Pielgrzyma”, czyli Centrum Historii Polskich Żydów. Dziesięć lat temu społeczność żydowska (Centrum to także Fundacja) kupiła w miasteczku opustoszałą salę fabryczną, która została adaptowana na centrum chasydzkie: z synagogą, mykwą, kuchnią koszerną oraz pokojami dla pielgrzymów. Centrum stoi przy ulicy, przy której przed wojną stało wiele żydowskich domów.

- Wymyśliłam temat dla wszystkich spacerów „Dynów, dom otwarty na cztery strony świata”. W czasie spotkań nie zapytałam jednak właścicieli czy ich domu są otwarte na wszystkie strony, na wszystkie idee. Chciałabym, by właściciele domów ze spacerów się spotkali. Mam nadzieję, że będzie to możliwe jeszcze jesienią. Wtedy zapytam ich czy nasze domy, nasze miasteczko jest otwarte na cztery strony świata, czy też niechętnie uchylamy drzwi – dodaje Aneta Pepaś-Skowron.

Odpowiedź na to pytanie, jak i opowieści o dynowskich domach – rodzinach znajdą się na  blogu i specjalnym wydawnictwie.

Projekt „Daleko do miasta: narracje o kulturze lokalnej” Vol 2. DOM.  zorganizował Miejski Dom Kultury w Dynowie. Jest dofinansowany z ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach programu „Kultura - Interwencje 2020”.

Strona projektu

Fot.: Aleksandra Rózga

Pomysł i koordynacja: Aneta Pepaś-Skowron

Opr.: Aleksandra Fandrejewska- Tomczyk