Wspomnienia Aleksandra Giermańskiego „Klisze z przeszłości”
Z notki zamieszczonej na okładce książki:
Młody, wysportowany chłopak, pełen energii i planów na przyszłość, zostaje nagle wyrwany z podkarpackiej krainy szczęśliwego dzieciństwa i rzucony w wir wojny. Jak przejść przez zamknięcie w więzieniu, a potem w dwóch obozach - najpierw trzy lata w KL Auschwitz, a następne dwa lata w Pasewalku, czerpiąc siłę jedynie ze skrawka widzianego przez kraty nieba? Jak odsunąć traumę, nie dać się wepchnąć w pozycję wiecznej ofiary ze stemplem byłego więźnia i zbudować nowe wartościowe życie? Jak, pomimo piętna pochodzenia inteligenckiego, zostać uznanym lekarzem i stworzyć w trudnych powojennych czasach najpierw zgrany zespół lekarzy i laborantów, a potem autorską szkołę radiologii? Odpowiedź znajdziecie Państwo we wspomnieniach wybitnego wrocławskiego radiologa, doc. dr hab.Aleksandra Giermańskiego oraz jego wieloletnich współpracowników prof. Jerzego Garcarka, dr Elżbiety Kociatkiewicz-Jarnickiej oraz techniczek RTG Anny Mazur i Anny Dobrzyckiej, którzy opisują powojenne pionierskie czasy radiologii przeplatając opowieść licznymi anegdotami.
Aleksander urodził się w Turzym Polu 3 lipca 1923 roku. Jego matka Zenobia z Krebsów była nauczycielką w szkole w Turzym Polu, a Ojciec Ludwik był weterynarzem. Po nagłej śmierci matki, która nastąpiła po urodzeniu brata Jerzego, rolę matki przejęła siostra- Zofia. Ludwik wybudował dom w Brzozowie, gdzie przeniosła się cała rodzina, wraz z ciotką Helą (siostrą Zenobii i Zofii) i Józkiem, przyrodnim bratem Aleksandra. Leszek był dość nieśmiałym i wrażliwym chłopcem. Lubił narty i zimą szusował po okolicznych wzgórzach, odwiedzając kolegów. Brał udział w zawodach narciarskich. Grał na skrzypcach w szkolnej orkiestrze. Czasem towarzyszył Ojcu kiedy ten jechał szczepić bydło. W maju 1939 roku uzyskał małą maturę z bardzo dobrymi wynikami.
W powietrzu czuło się zbliżającą wojnę. Aleksander jak inni chłopcy brał udział w ćwiczeniach Przysposobienia Wojskowego. Rodzice przygotowywali mu „wyprawkę”, bo od września miał zacząć uczęszczać do liceum Ojców Jezuitów w Chyrowie. Pojechali tam już nawet razem, żeby uzgodnić warunki i poznać szkołę. Niestety życie potoczyło się inaczej.
1 września Niemcy wkraczają na tereny Polski. Ludwik dostaje nakaz ewakuacji na wschód i zabiera ze sobą syna. Wielka wędrówka ludności, właściwie ucieczka pod ostrzałem lotniczym. Aleksander rozdziela się z ojcem i dociera aż do Sarn, gdzie zatrzymuje się u ludzi, którym pomaga w pracach polowych. Przychodzi 17 września i wkroczenie wojsk Armii Czerwonej. Aleksander intuicyjnie czuje, że znów trzeba uciekać. Wraca do Brzozowa i tam ukrywa się w pobliskim folwarku. Bierze udział w pracach gospodarczych i prawdopodobnie czasem pomaga w przekraczaniu granicy osobom uciekającym na Węgry. Dlaczego się ukrywa? Bo Niemcy wkraczając do Polski mieli juz listy osób, które chcieli uwięzić i zlikwidować; między innymi młodzież inteligencką. Myślę, że ktoś widział te listy i uprzedził Ludwika, że i jego syn jest na nich.
Niestety inny ktoś doniósł Niemcom, że Aleksander wrócił na kilka dni do domu na imieniny Zofii. Zostaje aresztowany i wywieziony w pierwszym transporcie do obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. Aleksander spędzi tam trzy lata. W obozie ratuje go znajomość języka niemieckiego i dobra kondycja fizyczna. Zyskuje sympatię kolegów współwięźniów dzięki naturalnej dobroci i ciągłej chęci pomocy słabszym. Więc kiedy zarazi się tyfusem koledzy pomogą mu przeżyć. Czuwa nad nim dobry duch, bo kiedy znajdzie się w celi śmierci przyłapany na przekazie grypsu, zadziała pomoc z zewnątrz i wprawdzie nie zostanie zwolniony, ale przeniesiony do obozu pracy w Pasewalku. Spędzi tam dwa lata pracując przy naprawie lokomotyw i na przetoku (miejsce przygotowywania składu pociągów). Z obozu ucieknie z kolegą tuż przed wyzwoleniem. Zachowa z tego pobytu dobrą pamięć o wielu współwięźniach. Po powrocie do Brzozowa ojciec zachęci go, by przygotował się do matury, którą zda eksternistycznie jesienią 1945 roku. Następnie rozpocznie studia lekarskie na Akademii Medycznej we Wrocławiu.
Wrocław tuż po wojnie jest trochę polskim dzikim Zachodem. Przyciąga wielu ludzi z Kresów, które znalazły się poza granicami Polski. Na uczelniach miejsce profesorów niemieckich zajmą profesorowie, którzy wyemigrowali ze Lwowa, ale też napływający z różnych innych stron kraju. Jest świadkiem odbudowy miasta z gruzów dzięki mobilizacji mieszkańców i jako student ma w tym swój udział. Solidarność międzyludzka i radość życia w znów wolnej Polsce pozwalają na łatwiejsze znoszenie trudnych bytowo warunków. Nawiązuje przyjaźnie na całe życie.
W listopadzie 1950 roku uzyskuje dyplom lekarza. Na stażu w Zakładzie Anatomii Patologicznej u profesora Alberta poznaje Teresę Zymek, przyszłego lekarza ginekologii, którą poślubi w 1951 r. Po odbyciu stażów zatrudniony zostaje w Zakładzie Radiologii Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie przepracuje 33 lata, aż do odejścia na emeryturę. Kariera naukowa Aleksandra to liczne staże, doktorat obroniony w 1960r, habilitacja w 1968r a rok później tytuł docenta. Pełni odpowiedzialne funkcje między innymi Zastępcy Dyrektora Instytutu Radiologii i Radioterapii Wydziału Lekarskiego przez trzy kadencje oraz specjalisty wojewódzkiego na Dolnym Śląsku. Za swoją pracę uzyskał liczne nagrody i odznaczenia, ale nigdy nie troszczył się o swoją karierę i np. nie chciał wystąpić o profesurę.
Z informacji na stronie www.podkarpackahistoria.pl
Autor: Aleksander „Leszek” Germański
Redakcja: Szymon Jakubowski
Opracowanie merytoryczne: Joanna Giermańska, Maria Kassolik-Zimnak, Marek Zimnak
Wydawca: Tradycja sp. z.o.o
ISBN 978-83-945814-7-3
Rzeszów 2022
Oprawa: miękka